Żmigrodzkie legendy. O owcach, chłopach i złym psie - TrzebnicaInfo.pl

Żmigrodzkie legendy. O owcach, chłopach i złym psie

Jak głosi legenda, w miejscowości Borek i Grabce dochodziło do dziwnych sytuacji. Co wydarzyło się w opuszczonej chacie i podczas jednej z biesiad?
fot. wikipedia.org

W przeszłości, w miejscowości Grabce znajdowała się duża owczarnia. Zarówno ona jak i cała wieś należała do rodziny książąt von Hatzfeldt. Pracownikom owczarni pomagali w pracy młodzi chłopcy ze wsi, jednak w wolnych chwilach stojąca w pobliżu opuszczona chatka stała się ich miejscem na zabawy.

Zobacz też: Żmigrodzkie legendy. O tajemnicy Powidzka

Pewnego dnia, gdy chłopcy sprowadzili już owce do pastwiska, poszli pobawić się do opuszczonej chatki, lecz byli tak zmęczeni, że szybko zasnęli. Gdy już wszystkim zamknęły się oczy, nagle pomiędzy nich coś wskoczyło. Młodzi zaczęli krzyczeć, gdy dostali uderzenia w twarz i szturchańce w żebra. Po chwili ich oczom ukazał się uciekający biały baran.

Zaledwie 6 kilometrów od Żmigrodu, w małej miejscowości Borek doszło do kolejnych dziwnych zdarzeń. To tam mieszkał dziwny mężczyzna o imieniu Krauze, któremu wszyscy schodzili z drogi. Dziwak zmarł śmiercią naturalną, lecz jego ciało znaleziono powieszone w stodole. Przy jego zwłokach siedział czarny pies, który nie wiadomo skąd się tam wziął. Następnego dnia mieszkańcy pochowali ciało, a o psie zapomnieli.

Pewnego wieczoru w Borku grupka ludzi zebrała się i urządziła zabawę. Gdy wszyscy już się wstawili, zaczęły się rozmowy o duchach i wilkołakach. Każdy z uczestników zabawy uważał, że niczego się nie boi. Jeden z biesiadników nie wypił kropli piwa, był trzeźwy i wsłuchiwał się z rozmowy kolegów. Gdy miał już dość bohaterskiej postawy pijanych, krzyknął:

„Cisza! Stary Krauze idzie!”

Nagle zapadła cisza, a każdy z pijaków zamarł w bezruchu. W pewnym momencie drzwi karczmy otworzyły się, a w nich ukazał się czarny pies, który siedział przy zmarłym dziwaku. Zwierzę spojrzało się na każdego biesiadnika po kolei wściekłym wzrokiem, jednak po chwili zniknął. Pijacy w moment otrzeźwieli i czym prędzej każdy z nich wyruszył do domu.

Zobacz też: Żmigrodzkie legendy. O grze w karty z diabłem

Źródło: it-zmigrod.pl

Więcej z TrzebnicaInfo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.